Ciąża -mój sekret. Czy warto trzymać ją w tajemnicy?

Tagi

, , ,

Ciąża -mój sekret. Czy warto trzymać ją w tajemnicy?

Większość kobiet, które dowiadują się o swoim odmiennym stanie, czuje natychmiastową potrzebę pochwalenia się ze wszystkimi. W ruch idzie telefon, MMS-y, euforia. Jest jednak także i taka grup przyszłych mam, które po wykonaniu testu uśmiechają się, chowają go głęboko do szuflady, a potem… nie wspomną o ciąży tak długo, aż stanie się ona widoczna. Skąd ta chęć zachowania sekretu i czy zawsze jest to dobry pomysł?

Dlaczego właściwie jedna ciężarna natychmiast dzieli się z innymi radosną nowiną, a inne wolą jednak dość długo milczeć? Powodów jest zwykle kilka:

Doświadczenie

O wiele bardzo „ostrożne” w dzieleniu się dobrą informacją są kobiety, które przeżyły już rozpacz poronienia albo obserwowały takie przypadki wśród najbliższych. Wówczas staje się oczywiste, że ciąża nie jest wcale taka „mocna”, jakby się wydawało. Czasem zaczyna się od delikatnego plamienia, czasami od bólu, a przecież są też i przypadki, w których niczego nie spodziewająca się ciężarna idzie na kontrolę i… serce już nie bije. Poronienie jest bolesną szkołą, której motto brzmi „nie ciesz się tak bardzo, jeszcze wszystko może się zdarzyć”. Niepokój, który powstaje przy pierwszej utracie nienarodzonego dziecka zostaje już w głowie na zawsze i towarzyszy każdej kolejnej ciąży.

Strach przed tym, co będzie, jeśli…

… jeśli wszyscy będą już wiedzieli, a jednak się nie uda. Część kobiet, zwłaszcza tych, które straciły już ciążę, mówi o niezwykłych emocjach, które towarzyszą temu ciężkiemu doświadczeniu. Niektóre z nich są zaskakujące – jak na przykład… wstyd. Wstyd, że się uwierzyło, że dana pani pozwoliła sobie na wielką radość. Że była na tyle zuchwała, by chwalić się na przekór tym, którzy mówili „Wiesz, spokojnie, najważniejsze to przetrwać pierwszy trymestr”.

Osobna kwestia to zwolnienie, które bierze się z pracy. Z doświadczeń niektórych kobiet wynika, że nie chcą brać go zbyt wcześnie właśnie na wypadek, gdyby coś poszło nie tak. Czego się boją? Cichej satysfakcji w rodzaju: „No zobacz, tak się pospieszyła na długie wolne i się nie udało”. Absurd? Niekoniecznie – w niektórych miejscach  pracy panuje tak wielka atmosfera zawiści, że jest to możliwe.

Inne kobiety boją się współczucia, pocieszania, głaskania po głowie i banalnego a zarazem okrutnego: „Nie martw się, w sumie lepiej teraz, niż później”. Znowu – strach odczuwają zwłaszcza te, które już to przeżyły.

Zagrożenie z tajemnicy

Wydawałoby się, że nie ma niczego złego w ukrywaniu ciąży przez kilka tygodni. Niestety, nie jest to takie proste. Ukrywanie ciąży, zwłaszcza po negatywnych doświadczeniach (gdy kolejna ciąża jest już obarczona nieco większym ryzykiem), może spowodować zagrożenie dla przyszłej mamy i dziecka.

Zacznijmy od pracy. Tajemnicza przyszła mama nie bierze zwolnienia z oczywistego powodu. Problem polega na tym, że brak informacji o ciąży to również brak szczególnego traktowania. Dotyczy to zarówno kobiet pracujących w biurze („jasne, wezmę to do domu, nie ma problemu”) jak i pań wykonujących fizyczną pracę („Ok, już zabieram się za te skrzynki”). Czasem lęk przed „wydaniem się” ciąży jest tak silny, że kobieta woli naprawdę zrobić to, czego zdecydowanie jej nie wolno, niż narazić się na zdemaskowanie. A to może zagrażać dziecku.

„Cicha ciąża” to też brak zwyczajnej wyrozumiałości. Koleżanka denerwuje się z powodu odwołanego wyjścia, bo nie ma pojęcia, że ta druga całe przedpołudnie spędza nad toaletą. Szef rzuca groźne spojrzenia, gdy pracownicy ze zmęczenia przymykają się oczy – nie zdaje sobie sprawy, że to skutek uboczny pierwszych tygodni ciąży. Nikt nie ma litości w dorzucaniu kolejnych obowiązków, bo przecież tak było zawsze. I tylko przyszła mama wie, że teraz jest zdecydowanie inaczej i trudniej.

Czasem ukrywanie ciąży może z kolei wiązać się nie tyle z zagrożeniem, co z… nieprzyjemnościami. Ukochana przyjaciółka obraża się, bo przecież trzy razy pytała, czy czasem nie ma czegoś na rzeczy, a w zamian otrzymywała kłamstwo prosto w oczy. I choć niby wie, rozumie, to zadaje sobie pytanie, jak można tak kłamać. I dlaczego właściwie chociaż ona nie wiedziała – myślała, że ta przyjaźń jest trochę inna.

Czy ta gra jest warta świeczki?

Niestety, wiele wskazuje na to, że nie – czasem warto się przełamać i powiedzieć o ciąży – nawet (a może zwłaszcza) wtedy, gdy mamy świadomość, że może się nie udać.

Na pewno należy powiedzieć o ciąży w pracy, zwłaszcza jeśli ona wymaga od nas dużego wysiłku. Co więcej, warto pójść na zwolnienie lekarskie, którego przyszła mama tak bardzo się boi, bo choć zabrzmi to brutalnie,  to właśnie poronienie jest najdobitniejszym dowodem, że ciąża była rzeczywiście zagrożona, a zwolnienie potrzebne.

Nie zapominajmy też, że utrata ciąży to wielki dramat. Nigdy nie jest tak, że w czwartek jest szpital, a w piątek jesteśmy w pracy i ufff, nikt się nie dowiedział. To załamanie, które wymaga odpoczynku i wielkiego wsparcia. Nie otrzymamy go, jeśli nikt nie będzie wiedział, że w ogóle mogło być potrzebne.

Jeśli zależy ci na utrzymaniu ciąży w tajemnicy, nie musisz trąbić o niej na portalach społecznościowych. Ale powiedz chociaż jednej lub dwóm osobom (oprócz partnera, oczywiście). Zaufanej koleżance w pracy, przyjaciółce. Pozwól się sobą zaopiekować – dla dobra ciąży i… na wszelki wypadek.


Autor: K.Wojtaś

avatar

www.MamaNaDiecie.pl

Serwis oferujący profesjonalne diety dla kobiet planujących ciążę oraz pragnących zdrowo odżywiać się podczas ciąży lub po porodzie. Tworzony przy współpracy położnych, dietetyków i psychologów. Celem serwisu jest propagowanie zdrowego odżywiania, dla zdrowia kobiet i ich potomstwa.