Owoce tropikalne – czy warto eksperymentować?

Tagi

, , , , , ,

Owoce tropikalne - czy warto eksperymentować?

Większość z nas, nie tylko przyszłe mamusie i tatusiowie, z przyjemnością wybrałaby się na wakacje w tropiki. Oprócz szumu fal, złotego piasku i powiewu egzotyki, taki urlop od rzeczywistości chętnie uświetnilibyśmy smakiem nieznanych nam owoców, najchętniej chrupanych prosto z drzewa. Cóż jednak, jeśli owe plaże, bezludne wyspy i dżungle są od nas odległe o dziesiątki tysięcy kilometrów i nic nie wskazuje na to, że owa sytuacja mogłaby się  zmienić?! A może by tak zasmakować w tropikach we własnym domu i cieszyć się nie tylko smakiem, ale i dobroczynnymi właściwościami egzotycznych owoców.

Większość specjalistów od zdrowego żywienia, lekarzy i dietetyków, radzi, by w czasie ciąży zbytnio nie eksperymentować. By sięgać po to, co dobre dla nas, sprawdzone, pochodzące z pewnych źródeł, a najlepiej – z ekologicznych upraw. Latem jeść świeże owoce z polskich sadów, a zimą przetwory i mrożonki z nich zrobione. Czy to jednak oznacza, że przyszła mama musi zrezygnować ze skosztowania czegoś nowego, zwłaszcza, gdy jest tak łatwo dostępne i kusi zapachem, kolorem, obietnicą czegoś pysznego…

Jakie owoce tropikalne wybierać?

Rezygnować nie trzeba, jednak warto pamiętać o kilku zasadach i bezwzględnie się do nich stosować. Najważniejszą jest, by egzotyczne owoce szczególnie starannie myć przed ich spożyciem. I nie ma tu mowy o niedbałym przepłukaniu pod kranem, jak w przypadku np. zerwanego na własnym ogródku jabłka! Owoce tropikalne przebywają daleką drogę, by się do nas dostać, co oznacza, że podjęte są specjalne środki niwelujące ewentualne zniszczenie nierzadko wcale nietanich produktów. Mówiąc wprost – egzotyczne owoce mogą być (i najczęściej niestety są) naszpikowane chemią, pokryte specjalnymi preparatami np. nabłyszczającymi. Ich trwałość jest sztucznie ulepszana, a by uchronić je przed wysychaniem, woskuje się ich powierzchnię. Dlatego należy każdy z takich owoców dokładnie umyć, najlepiej przegotowaną wodą, a nie z kranu. Większość z nich obiera się również ze skórki, pozbawia pestek i innych niejadalnych fragmentów – bywa to szczególnie istotne, gdy okazuje się, że są to części nie tylko niejadalne, ale wręcz takie, które mogą zaszkodzić.

Cytrusy

Przez cały rok w naszych sklepach mamy dostęp do wielu rodzajów egzotycznych owoców, z którymi zdążyliśmy się już oswoić, a niektóre z nich nawet pokochać. Cytrusy – pomarańcze, mandarynki, pomelo, grejpfruty, cytryny, czy też limonki – bogate w witaminę C, orzeźwiające, pachnące. Najbardziej aromatyczne i najsmaczniejsze są zimą, jednak dostępne o każdej porze roku. Wzmacniają organizm, dodają energii, odprężają, a ich zapach naprawdę poprawia nastrój. Wyśmienicie smakują solo, są również idealnym dodatkiem do sałatek i surówek. Na szczególne zaś uznanie zasługują świeżo wyciskane z nich, przepyszne soki z miąższem. Warto zwrócić uwagę, by owoce cytrusowe zjadać z białą skórką, która rozdziela ich cząstki. Flawonoidy w niej zawarte spowalniają utlenianie witaminy C i zwiększają jej przyswajalność.

Banan, kiwi czy ananas?

Kolejnym dobrze nam znanym owocem jest banan. Dla ciężarnej kobiety stanowi idealną przekąskę między posiłkami. Sycący, delikatny, bogaty w składniki mineralne, a do tego łagodny dla żołądka. Banany są źródłem magnezu i witaminy B6 oraz potasu. Ich spożywanie zapobiega skurczom łydek, łagodzi obrzęki, pomaga pozbyć się nadmiaru wody.

Idealną przekąską będzie również kiwi. Jeden duży owoc pokrywa dzienne zapotrzebowanie organizmu na witaminę C. Zawiera również kwas foliowy, potas oraz witaminę E. Naturalnie wspomaga walkę z infekcjami, obniża poziom złego cholesterolu, ma właściwości moczopędne.

Ostatnio coraz częściej możemy również spotkać w sklepach świeże ananasy. Ciężarne powinny jednak uważać, by nie sięgać po niedojrzałe owoce, ani nie próbować soku z liści. Ananas jest bogaty w cukry proste i witaminę C. Zawiera miedź, potas, a przede wszystkim wydziela bromelię – enzym, który ma właściwości przeciwzapalne i przeciwobrzękowe.

Persymona, karambola, a może mango?

W sklepach coraz częściej możemy spotkać owoce, które często widzimy po raz pierwszy. Ot, choćby pomarańczowa persymona, przypominająca nieco pospolitego pomidora, albo gwiezdna karambola. Nie bójmy się eksperymentów. Choć zwykle nie są to owoce tanie, warto choć na próbę po nie sięgnąć – jeżeli nawet nie okaże się, że staniemy się wielkimi fanami rambutana, to przynajmniej będziemy wiedzieli, jak smakuje i „z czym to się je”. Najlepiej próbować je same, wówczas poczujemy pełnię aromatu.

Persymona (inaczej kaki) zawiera dużo błonnika, spożywana w nadmiarze może mieć działanie lekko przeczyszczające. Ten słodki, jędrny owoc jest świetnym źródłem witaminy C i beta karotenu. Karambola z kolei dostarczy organizmowi witaminę A, żelazo, wapń i magnez. Rambutan zawiera witaminę B12 i C, trzeba jednak uważać, bo jest wyjątkowo nietrwałym owocem. Równie bogate w witaminę C, a nawet nieco podobne, bo wyglądem przypominające małą, owłosioną śliwkę, są owoce liczi.

Bogaty w żelazo, wapń, potas, fosfor i witaminę C jest owoc granatu. Granat najlepiej przekroić na pół i wyjadać miąższ – czerwone kuleczki, łyżeczką. Idealny jest również do ciast i deserów, ze względu na walory smakowe i bardzo oryginalny wygląd.

Na opakowaniach naszych rodzimych jogurtów często widzimy marakuję – owoc ten zwany inaczej passiflorą, zawiera witaminy z grupy B, wapń, żelazo i oczywiście witaminę C. Podobnie rzecz się ma z papają i gujawą – znajdziemy w nich sporo witaminy C.

Jednym z lepiej znanych i lubianych owoców, jest mango. Sięgając po nie, nie tylko w ciąży, wzbogacimy swój organizm w potas, co może pomóc w przypadku podwyższonego ciśnienia tętniczego. Mango ma również sporo minerałów, między innymi magnez, potas, sód, cynk i wapń.

Śmierdzący durian

Ciekawym, choć na polskim rynku trudno dostępnym owocem, jest durian, nazywany najbardziej śmierdzącym owocem świata. Skóra tego owocu wydziela ów „zapach”, który jest związany z obecnością siarczków. Porównywana do zapachu zgniłej cebuli, czy też zepsutego mięsa, woń opakowania ukrywa smakowity miąższ, podobno najbardziej wykwintnego owocu na świecie.

Owoce tropikalne – czy warto eksperymentować?

W przypadku sięgania po egzotyczne owoce w ciąży najważniejszym jest umiar. Nigdy nie wiadomo, jak zareaguje nasz organizm, czy któryś ze składników nie wywoła reakcji alergicznej, albo czy nie zaszkodzi przyszłej mamie któryś z konserwantów w przypadku niedokładnie umytego owocu. Jeżeli przyszła mama egzotyczne owoce ze smakiem i bez problemów jadała przed ciążą, ryzyko reakcji alergicznej jest mniejsze. Jednak i w takich przypadkach warto uważać i jeść owoce z tropików raczej w symbolicznych ilościach, niż na kilogramy! Najbardziej znanymi objawami reakcji alergicznej po spożyciu owoców tropikalnych są: podrażnienie skóry, opuchnięte wargi, wysypka. Może dojść nawet do ataków duszności, czy też wstrząsu anafilaktycznego! Dlatego tak istotnym jest, by nieznane nam egzotyczne owoce spożywać z umiarem! Sprawdzić, jak reaguje organizm, czy nie mamy problemów natury alergicznej, ale również ze strony przewodu pokarmowego.

Cieszmy się smakiem tropikalnych owoców i ich niewątpliwymi zaletami, ale pamiętajmy, że to trochę jak z wyprawą na nieznany ląd – nie wiadomo, czego możemy się tam spodziewać .


Autor: M.Sewastianowicz

avatar

www.MamaNaDiecie.pl

Serwis oferujący profesjonalne diety dla kobiet planujących ciążę oraz pragnących zdrowo odżywiać się podczas ciąży lub po porodzie. Tworzony przy współpracy położnych, dietetyków i psychologów. Celem serwisu jest propagowanie zdrowego odżywiania, dla zdrowia kobiet i ich potomstwa.