Przyszła mama – o co wstydzi się zapytać?

Przyszła mama – o co wstydzi się zapytać?

Ciąża to bezsprzecznie piękny czas. Ruchy maleństwa, zaokrąglający się brzuszek, widok słodkiej buźki na USG – jest czym się zachwycać. Jednocześnie jest to jednak także czas trudny, zwłaszcza z bardziej fizycznego punktu widzenia. Doświadczanie ciąży i porodu łączy się z powstaniem wielu pytań – niektórych tak intymnych, że zwyczajnie wstydzimy się je zadać. Odsłońmy zatem rąbka tajemnicy. Oto najbardziej popularne kwestie, które skrycie nurtują przyszłe mamy.

„Dlaczego mam hemoroidy?”, „Czy hemoroidy wyjdą podczas porodu?”

Przede wszystkim – tak, to zupełnie naturalne, że w ciąży powstają hemoroidy. Powodem powstawania żylaków odbytu czy guzków krwawniczych jest rozszerzanie się żył odbytu. Za sprawą hormonów ciążowych ścianki tych żył są cieńsze, mniej elastyczne i w efekcie mamy właśnie hemoroidy.

Wiele przyszłych mam bardzo krępuje się na myśl o badaniu ginekologicznym, podczas którego lekarz zauważy zmiany w odbycie. To w istocie bardzo zawstydzające, zwłaszcza, gdy hemoroidy są duże. Jedynym pocieszeniem w tej sytuacji jest fakt, że dla ginekologa widok ten nie jest niespodzianką ani szczególnym powodem do poczucia obrzydzenia. Większość kobiet w ciąży cierpi bowiem na tego typu problem.

Osobnie należy ująć kwestie „wypadnięcia” hemoroidów podczas porodu. Jeśli słyszałaś kiedyś straszne historie o tym, jak to podczas porodu hemoroidy stają się naprawdę wielkie, to niestety… są to prawdziwe historie. Hemoroidy w większości przypadków znajdują się w środku odbytu, z którego „wynurzają się” tylko na czas wypróżniania. Jednak parcie porodowe jest tak silne, że powoduje trwalsze pozostawanie hemoroidów poza odbytem.

Dla niektórych kobiet jest to tak krępujące i nieprzyjemne, że odczuwają one wręcz blokadę przed parciem. Zupełnie niepotrzebnie – położne są całkowicie odporne na tego typu widoki. A same guzki, choć z początku mogą przerazić, szybko dają się wyleczyć – chociażby specjalnymi maściami.

„Notorycznie dokuczają mi gazy, a to dopiero początek ciąży. Czy tak będzie do końca?”

Trudno przyznać się do tego, że zamiast notorycznej radości, odczuwa się pragnienie wypuszczenia jak największej ilości gazów, prawda? ;-). Niestety, takie uroki ciąży, ale na szczęście – tylko jej początków. Według specjalistów, na początku odmiennego stanu organizm nie do końca radzi sobie ze skoordynowaniem nagłej burzy hormonów z układem trawiennym. Ten ostatni zaczyna więc zwalniać, czego efektem są gazy i wzdęcia. Głowa do góry – do drugiego trymestru będzie po sprawie.

„To końcówka ciąży i zaczęłam popuszczać mocz. Czy jest cień szansy, że problem zniknie po porodzie?”

Trudno o bardziej krępującą dolegliwość, a niestety jej występowanie w końcówce ciąży nie należy do rzadkości. Nie tylko kichnięcie, ale i już nawet wybuch śmiechu skutkuje znajomą wilgocią na bieliźnie.

Pocieszające może być to, że istnieje nie tylko cień szansy, ale nawet bardzo duże prawdopodobieństwo, że problem zniknie po porodzie. Gdy tylko spore już dziecko przestanie naciskać na pęcherz, wszystko wróci do normy. Gdyby tak jednak się nie stało – często pomagają tylko ćwiczenia mięśni Kegla.

„Podobno muszę mieć lewatywę do porodu. I zgolone włosy. Czy to naprawdę konieczne?”

Teoretycznie ani jedno, ani drugie nie powinno być stanowczo wymagane. Jednak w praktyce personel porodówki często naciska na przeprowadzenie tych zabiegów… i słusznie.

Lewatywa przed porodem nie jest nieprzyjemna, a zapobiega wypróżnieniu się podczas parcia. Zauważmy, że to parcie o wiele silniejsze, niż podczas wypróżniania, zatem nie ma możliwości powstrzymania wydostawania się kału. Dla rodzącej jest to zwykle bardzo krępujące, więc warto zabezpieczyć się przed taką „atrakcją”.

Dodajmy jednak, że gdyby jednak wypróżnienie się zdarzyło – spokojnie, nie ma powodu do wielkiego skrępowania. Nie jest przyjemne, ale wiele położnych nawet nie informuje pacjentek o tym, co się stało – nie chcą pogarszać jej samopoczucia. A dla nich jest to coś fizjologicznego.

Jeśli chodzi o samo golenie – i tutaj chodzi głównie o dobro pacjentki. Po porodzie w wielu przypadkach w kroczu jest rana. Włosy utrudniają jej mycie i powodują, że bakterie szybciej się rozmnażają. Infekcja po porodzie to naprawdę ostatnie, czego potrzebuje świeżo upieczona mama.

„Rodzę w szpitalu akademickim. Czy będę musiała rodzić na oczach studentów?”

To bardzo drażniąca kwestia. Z jednej bowiem strony studenci muszą się „na kimś” uczyć, z drugiej – nie każdej kobiecie odpowiada taka publiczność. Co robić?

Nic, po prostu posłuchaj własnych uczuć. Jeśli czujesz, że to nie dla ciebie, powiedz wyraźnie, że nie chcesz obecności studentów na sali (albo poproś o to partnera, jeśli nie jesteś na tyle asertywna). Spokojnie, na pewno znajdzie się jeszcze mnóstwo kobiet, którym obecność uczących się nie będzie przeszkadzała, troska o nich jest bezzasadna.

„Podobno wypróżnienie się po porodzie jest… straszne. Czy to prawda?”

Niektóre kobiety tak bardzo boją się wypróżnić po porodzie, że wręcz… okłamują położne, że to zrobiły. Jednak krępujące pytanie: „czy już się pani wypróżniła” jest potrzebne – bez tego nie wypuszcza się pacjentek z oddziału (niewypróżnianie się może świadczyć o poporodowych komplikacjach). Dlatego zamiast kłamać, zwyczajnie poproś o czopek. I nie bój się, bo to wcale nie jest takie straszne.

Kto pyta, nie błądzi

Warto pamiętać, że chociaż dla nas niektóre pytania wydają się być szokująco krępujące, to dla lekarzy są tylko prostymi pytaniami. Dlatego nie bójmy się pytać – zamiast śmiechu i niedowierzania, uzyskamy tylko zwyczajną odpowiedź.


Autor: K.Wojtaś

avatar

www.MamaNaDiecie.pl

Serwis oferujący profesjonalne diety dla kobiet planujących ciążę oraz pragnących zdrowo odżywiać się podczas ciąży lub po porodzie. Tworzony przy współpracy położnych, dietetyków i psychologów. Celem serwisu jest propagowanie zdrowego odżywiania, dla zdrowia kobiet i ich potomstwa.