Zachcianki ciążowe – ile w nich prawdy, a ile… usprawiedliwień?

Tagi

,

Zachcianki ciążowe – ile w nich prawdy, a ile… usprawiedliwień?

Zachcianki ciążowe to temat znany wszystkim – nawet tym, którzy z racji swojej płci nigdy nie mogli mieć z nimi do czynienia. Anegdoty o przyszłych mamach jedzących ogórki kiszone z czekoladą mają się świetnie, więc tym bardziej nikogo nie dziwi fakt, że ciężarna zjada w  nocy pudełko lodów. Czy jednak w tym niekontrolowanym nagle świecie smaków rzeczywiście chodzi tylko potrzeby ciała?

Niekoniecznie. Jak alarmują dietetycy i psychologowie, kobietom w ciąży zdarza się nieco „wykorzystywać” swój odmienny stan dla zwykłego objadania się. Warto zatem wiedzieć, kiedy zachcianki są zupełnie niegroźne, a kiedy mogą przysporzyć nam wiele kłopotów.

Słówko od naukowców, czyli możliwe przyczyny zachcianek

Tak naprawdę, aż do dzisiaj nikt nie podał konkretnej przyczyny powstawania zachcianek ciążowych. Naukowcy doszukują się tutaj jednak bardzo prostego mechanizmu. Otóż nastawiony na „tworzenie” nowego życia organizm wysyła sygnały, czego potrzebuje do najsprawniejszej pracy. Kobieta w ciąży odczytuje te potrzeby właśnie jako zachcianki, czyli nagłą potrzebę zjedzenia czegoś konkretnego.

Idąc tym tropem, kwaśne smakołyki, na które często ma ochotę ciężarna, miałyby wiązać się z potrzebą uzupełnienia witaminy C (kiszonki, owoce) oraz żelaza (np. pomidory). Z kolei za chęcią na słodkości stałaby potrzeba zwiększenia energii organizmu i uzupełnienia go w magnez.

Zachcianki ciążowe – w świetle mitów

Zupełnie inaczej interpretują kwestie zachcianek ci, którzy wierzą w zabobony i mity. Według wielu osób, nagłe zapotrzebowanie organizmu na kwaśne albo słodkie smaki wyniki nie tylko z braków substancji odżywczych i witamin, ale raczej świadczy o płci dziecka. Najczęściej powtarzana teoria głosi, że panie noszące pod sercem dziewczynkę mają niespożytą ochotę na słodkości, z kolei przyszłe matki małych mężczyzn kupują tylko cytrusy i kwaszoną kapustę.

Dla wierzących w tego typu doniesienia przyszłych mam nie mamy dobrych wiadomości – jest to niczym niesprawdzona i w dodatku dość „ryzykowna” teoria. Bardziej prawdopodobne jest raczej to, że zwyczajnie zgadniemy płeć dziecka, niż rzeczywiście rozpoznamy ją na podstawie preferencji smakowych. Te różnią się bowiem u ciężarnych tak bardzo, że twierdzenie to zostało już dawno obalone.

Ciut psychologii

Jeszcze inne spojrzenie na kwestię ciążowych zachcianek mają psychologowie. Nie jest to jednocześnie poważna teoria, ale raczej próba zastanowienia się, czy za zachciankami ciążowym nie stoi coś więcej, niż właśnie potrzeby organizmu.

Ciąża jest bardzo specyficznym okresem, w którym kobieta znajduje się pod szczególną „ochroną” i troską. Dookoła padają życzliwe porady, pytania o stan zdrowia, propozycje pomocy. Nadal  możemy też usłyszeć, że przyszła mama powinna jeść „za dwoje”. A nawet ci, którzy wiedzą, że to nieprawda, uśmiechają się na widok ciężarnej sięgającej po dokładkę obiadu.

Wszystkie te oznaki są jak najbardziej pozytywnymi i dobrze, że istnieją. Jednak niektóre panie same mogą „wpaść” w pułapkę myślenia, że ciąża jest tak wyjątkowa, że przesłania… zdrowy rozsądek. O czym dokładnie mowa?

Większość kobiet niebędących w ciąży, które muszą wkładać minimum wysiłku w utrzymanie zgrabnej sylwetki, odmawia sobie różnych potraw i smakołyków. To znane nam wszystkim „mam ochotę na trzy gałki lodów, ale zjem jedną”. Patrząc racjonalnie, też można by uznać, że organizm wysyła nam „znaki” świadczące o nagłym zapotrzebowaniu – my jednak wiemy, że chodzi o zwykłą ochotę na coś słodkiego.

Kiedy jednak nagle ta sama kobieta zachodzi w ciążę, zdarza się, że przestaje pamiętać, że od długiego czasu odmawia sobie przecież słodkości. Nagle to, co do tej pory było „obżarstwem, które może pójść w biodra” staje się „zachcianką”. A tej się nie odmawia.

W przypadku, gdy z uwagi na ciążę hamulce zupełnie „puszczają”, skutki bywają zatrważające. I okazuje się, że ciężarna, które miała „zachcianki” na hamburgery, czekoladę i tłuste mięsa, tyje na przykład 35 kilogramów podczas ciąży. Trudno uwierzyć, by organizm zechciał sobie sam tak bardzo zaszkodzić.

O tym, że „zachcianki” mogą mieć podłoże w dużej mierze psychiczne, świadczą też dwa inne fakty. Pierwszy to syndrom Kuwady, w którym partnerzy ciężarnych kobiet także odczuwają dolegliwości ciążowe – w tym właśnie zachcianki. Trudno jednak stwierdzić, aby wynikało to z potrzeb „podwójnego” organizmu.

Drugi fakt to absurdalne zachcianki, które polegają na spożyciu alkoholu i paleniu papierosów. Choć trudno w to uwierzyć, są kobiety, które przyzwalają sobie na takie „grzeszki” właśnie w głębokiej wierze, że ich organizm tego potrzebuje. O tym, jak bardzo jest to szkodliwe, nie trzeba nikogo przekonywać.

Ulegaj, ale kontroluj

Czy jest zatem jakiś „złoty środek” na ciążowe zachcianki? Trudno przecież stwierdzić, która z tych teorii jest prawdziwa. Idealne wydaje się tutaj zatem rozsądne podejście. Jeśli przyszła mama ma ochotę na coś słodkiego, to warto po prostu zdecydować się na jedną kostkę czekolady, a nie całą tabliczkę. A ewentualne „braki” uzupełnić zdrowszą – i także pyszną dietą.


Autor: K. Wojtaś

avatar

www.MamaNaDiecie.pl

Serwis oferujący profesjonalne diety dla kobiet planujących ciążę oraz pragnących zdrowo odżywiać się podczas ciąży lub po porodzie. Tworzony przy współpracy położnych, dietetyków i psychologów. Celem serwisu jest propagowanie zdrowego odżywiania, dla zdrowia kobiet i ich potomstwa.