Zespół Sandifera – gdy ulewanie przestaje być fizjologiczne

Tagi

, , , ,

Zespół Sandifera – gdy ulewanie przestaje być fizjologiczne

Jak świat światem, tak noworodki i niemowlęta ulewają. Niektóre mocniej, niektóre słabiej – niemniej jest to rzecz zupełnie naturalna, niewzbudzająca wielkiego niepokoju. Gdy zatem u dziecka pojawiają się dodatkowe problemy zdrowotne, zwykle nikt nie łączy ich z cofaniem się nieprzetrawionego mleka. Tymczasem u 1% maluszków występuje zespół Sandifera – choroba, której początki mają swoje źródło właśnie w niepozornym ulewaniu.

Zespół Sandifera to zaburzenie, u którego podstaw leży choroba refluksowa przełyku. Bardzo często rodzice bywają zaskoczeni, że malutkie dziecko może cierpieć z powodu tak poważnego problemu – jest to jednak jak najbardziej możliwe. O chorobie refluksowej mówimy w sytuacji, gdy pH w przełyku maluszka spada poniżej 4, co skutkuje podrażnieniem przełyku, intensywnym pieczeniem, wieczną zgagą, w poważnych przypadkach – intensywnym bólem, a nawet krwawieniem.

Czym jest zespół Sandifera

Zespół Sandifera – następstwo choroby refluksowej niemowląt, objawia się szeregiem objawów. Najbardziej charakterystyczne są nietypowe ruchy wykonywane przez kilkumiesięczne dziecko, ruchy przypominające te na tle napadowym. Innymi słowy, dziecko:

  • zasypiając/w trakcie snu wygina głowę do tyłu, w taki sposób, że niemal dotyka potylicą pleców. W przypadku niektórych niemowląt wyginaniu towarzyszy płacz i niepokój, a ruchy są bardzo energiczne. 
  • wykonuje ruchy zgięciowe. To objaw, na podstawie którego rodzice i maluszek „lądują” w poradni neurologicznej dla dzieci – z podejrzeniem padaczki u niemowlęcia. Dziecko wykonuje takie ruchy seriami, przykładając głowę do ramienia albo odchylając ją do tyłu. Ruchy te są gwałtowne i bardzo niepokojące, może towarzyszyć im płacz dziecka (ale nie musi). 
  • wykrzywia twarz w trakcie jedzenia (rzadziej podczas innych aktywności). Rodzice dzieci z zespołem Sandifera wspominają o wrażeniu, jakby dziecko miało chwilowy paraliż twarzy. Wygląda to przerażająco i zapewne ma związek z cofaniem się kwaśnej treści z żołądka do jamy ustnej.

Lekarzom do tej pory nie udało się jednoznacznie określić, dlaczego dziecko z chorobą refluksową przykłada np. głowę do ramienia. Specjaliści uważają jednak, że ma to związek z próbą łagodzenia przykrych doznań. Zmiana położenia głowy powoduje „uciskanie” szyi i przełyku, co ma zapewne wpływ na zmniejszanie się bólu.

Ruchy zgięciowe i skurcze twarzy to ważne, ale nie jedyne objawy zespołu Sandifera. W niemal wszystkich przypadkach rodzice chorych dzieci wskazują także na:

  • bardzo obfite ulewanie. Takie, które pojawia się nawet po kilku godzinach od posiłku, dziecko też często i mocno krztusi się cofniętą treścią. Starsze maluchy często coś „żują” i tym czymś jest właśnie cofnięta treść pokarmowa. Ponadto, dzieci z zespołem Sandifera krztuszą się także w nocy, nagle – podczas snu. 
  • olbrzymia niechęć do przebywania w pozycji leżącej. Znaczące jest tutaj zachowanie dziecka na spacerze. Wiele niemowląt nie przepada za leżeniem – kiedy tylko odkrywają perspektywę świata z ramion rodzica, domagają się ciągłego noszenia. Z drugiej jednak strony, dzieci te z chęcią usypiają na spacerach. Maluszki z zespołem Sandifera mają ogromne trudności z zaśnięciem w wózku, ich mamy mówią o koszmarnych spacerach z ciągłym płaczem w tle. Jednocześnie to samo dziecko z lekkością zasypia w pozycji, w jakiej znajduje się w foteliku samochodowym – z głową znacznie wyżej ponad resztę ciała.

Zespół Sandifera – proces diagnostyczny

Gdy dziecko wykazuje objawy o charakterze napadowym, przede wszystkim konieczne jest jego zbadanie pod kątem neurologicznym dla wykluczenia padaczki oraz guza mózgu. Jeśli mamy do czynienia z zespołem Sandifera, zarówno badanie EEG mózgu, jak i badanie dna oka czy ewentualny tomograf komputerowy głowy wyjdą prawidłowo. Jest to jednocześnie informacja, w którą stronę należy skierować dalsze kroki, a mianowicie – do poradni gastro-enterologicznej dla dzieci. Do poradni potrzebujemy skierowania od neurologa albo od pediatry.

Na podstawie przedstawionych objawów oraz po wykluczeniu padaczki i guza mózgu lekarz może zadecydować o pH-metrii, czyli badaniu oceniającego poziom pH w przełyku dziecka. Badanie wymaga jednodniowej obecności na oddziale szpitalnym i polega na wprowadzeniu cienkiej rurki do przełyku (rurka musi tam pozostać przez 24 godziny). Dla dziecka niekomfortowe jest tylko samo zakładanie przyrządu. Wyniki badania dają pełną odpowiedź co do nieprawidłowości ze strony żołądka. W przypadku stwierdzenia choroby refluksowej, maluszek szybko otrzyma niezbędne leki i niedługo potem problemy znikną.

Wielu rodziców zadaje lekarzom pytanie, czy warto męczyć dziecko pH-metrią, skoro można wykonać zwykłe badanie USG wpustu w kierunku refluksu żołądkowo – przełykowego. Niestety, badanie to jest w stanie potwierdzić refluks (który jest zresztą fizjologiczny u niemowląt), ale nie może potwierdzić lub wykluczyć choroby refluksowej. Z punktu widzenia diagnostyki zespołu Sandifera jest to zatem procedura bezcelowa.


Autor: K.Wojtaś

avatar

www.MamaNaDiecie.pl

Serwis oferujący profesjonalne diety dla kobiet planujących ciążę oraz pragnących zdrowo odżywiać się podczas ciąży lub po porodzie. Tworzony przy współpracy położnych, dietetyków i psychologów. Celem serwisu jest propagowanie zdrowego odżywiania, dla zdrowia kobiet i ich potomstwa.